Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Recenzja gry „A Stroke Of Fate – Operacja Walkiria”

Niedawno wygrałem grę „A Stroke Of Fate – Operacja Walkiria” na stronie afan.pl. Postanowiłem skorzystać z tej możliwości i ją zrecenzować.
W skrócie: Jest to typowy przedstawiciel gatunku point-and-click. Jej akcja rozgrywa się w czasie II Wojny Światowej w realiach niemieckich. Więcej przeczytacie na tej stronie.

Jej producentem jest SPline, a wydawcą – Akella, rosyjska firma znana m.in z gry „Piraci z Karaibów”. Za polską dystrybucję i tłumaczenie odpowiedzialna jest polska firma PLAY.

POBIERANIE I INSTALACJA

Na początku pobrałem folder skompresowany ważący aż 1,2 GB. Znalazłem w nim 3 pliki: Patch PL.exe, setup.exe i setup-1a.bin. Według mnie wygląda to mało profesjonalnie, pliki .bin spotykałem dotychczas tylko w pirackich wersjach gier (nie, żebym miał z nimi styczność 😉 ).
Po instalacji pojawia się folder „Akella Games”, w którym znajdziemy skrót do strony internetowej gry i jej producenta,  ikonki do uruchomienia i deinstalacji gry oraz plik Notatnika „Read me” (po angielsku) i PDFa „Manual” będącego instrukcją do gry. Mimo angielskiego logo na okładce jest ona po polsku i opisuje m.in. wymagania, menu główne i sterowanie. Gramatyka nie jest mocną stroną jej twórcy, co można zauważyć po źle zbudowanych zdaniach, powtórzeniach i błędach ortograficznych:

A Stroke Of Fate - Operacja Walkiria - instrukcja

GRA

UWAGA: Cały ten podtytuł to jeden wielki spoiler! Jeśli nie chcesz zapoznać się z akcją gry – nie czytaj tego, tylko przejdź od razu do podsumowania.

Klikam dwukrotnie ikonę gry, która jest podpisana angielskim tytułem. Pojawia się okno z ustawieniami grafiki i dźwięku. Też po angielsku. Nie wiem, dlaczego nie mogłem uruchomić gry na pełnym ekranie. „Run In window” było zaznaczone i nie dało się tego odznaczyć. Już zaczynam wątpić w działanie spolszczenia, zwłaszcza, że podczas ładowania gry widzę „Loading…”, a nie „Ładowanie…”, jednak po chwili pojawia się intro, w którym zostaje przedstawiona historia III Rzeszy. Konkretnie to jest ona opisana po polsku i opowiedziana po angielsku przez lektora. Menu też jest po polsku, więc wiara w tłumaczenie odzyskana.
Wybieram „Graj”. Otwiera się album, w którym mogę wybrać rozgrywkę w kolorze lub czarno-białą. Wybieram pierwszy wariant i czekam na załadowanie się gry. Znów pojawia się filmik, który omijam kliknięciem i moim oczom pokazuje się poniższy widok:

A Stroke Of Fate - Operacja Walkiria - początek - pokój

Przesuwam myszką po ekranie i zauważam, że większość rzeczy da się kliknąć. Klikam obraz: pojawia się mało interesujący typowego gracza opis po polsku i słychać głos angielskiego lektora. Klikam wiszące obok zdjęcie – to samo. Już w tej chwili stwierdzam, że nie warto klikać na rzeczy, przy których pojawia się lupa. Twórcy gry pewnie też to zauważyli, dlatego wprowadzili utrudnienie: w przypadku niektórych przedmiotów trzeba je najpierw zbadać, a dopiero potem można ich użyć. Tak jest np. z skrzynią amunicji, którą trzeba najpierw zbadać, czy niej jest zabita gwoździami, a dopiero potem można wyjąć z niej zawartość. W ten sposób gra zmusza do klikania wszystkiego co nas otacza. „Długo w to nie pogram” – myślę sobie i zaczynam szukać czegoś oznaczonego ręką. Klikam szafę. Bohater podchodzi do niej, co pozwala mi zauważyć ładną animację jego ruchu. Do wyboru mam mundur cywilny i ubranie służbowe. Nie mam pojęcia, co wybrać, więc nic nie zakładam. Szukam kolejnej rzeczy. Na szafce nocnej znajduję jakąś kartkę, bohater podchodzi do niej i chowa ją w kieszeni. Więcej ciekawych rzeczy nie zauważyłem, więc wychodzę do pokoju dziennego:

A Stroke Of Fate - Operacja Walkiria - salon

Słyszę dzwoniący telefon, więc podchodzę do niego i odbieram. Podczas rozmowy mam możliwość wyboru pomiędzy kilkoma kwestami dialogowymi. Rozmówca każe mi przyjechać do siebie za pół godziny z jakimś raportem, który, wnioskując po słowach mojego bohatera nie jest jeszcze gotowy. Mniejsza o to, szukam kolejnej rzeczy, z którą mogę wejść w interakcję. Taką okazuje się biurko. Wybieram je. Okazuje się, że nie mam klucza do jego otwarcia. Zaraz cały obraz staje się czarno-biały i rozpoczęła się mini-gra polegająca na tym, że na podstawie opisów pojawiających się na ekranie muszę odnajdywać możliwe do kliknięcia rzeczy. Zadanie jest o tyle łatwiejsze, że po najechaniu na taką rzecz nabiera ona kolorów. Po chwili kluch jest już mój, mini-gra się kończy i znów słyszę dźwięk telefonu. Dowiaduję się, że na poczcie czeka na mnie jakaś przesyłka. Wybieram z inwentarza klucz, otwieram biurko i widzę w nim stos papierów. Jeżdżę kursorem po nich wszystkich i znajduję tylko jeden klikalny zeszyt, więc go biorę i zamykam szufladę.
Z pokoju wyszedłem na korytarz. Tutaj znajduję jeszcze trzy pary drzwi, ale nie zaglądam do nich, aby nie spóźnić się na wcześniej umówione spotkanie. Pod domem czeka samochód. Wsiadam i staję przed wyborem:

A Stroke Of Fate - Operacja Walkiria - rozmowa

Wybieram pocztę. Auto odjeżdża, a ja jeszcze raz zauważam ładnie wykonaną animację. Po chwili jestem na miejscu. Kupuję od sprzedawcy gazetę (kosztowała 1 pieniądz, a na początku mamy ich tylko 15) i wchodzę do restauracji. Oprócz telefonu nie znajduję tu nic klikanego, więc wychodzę i idę na pocztę. Wybieram pracownika poczty i znów mam kilka kwestii dialogowych do wyboru. Wybieram tą dotyczącą telegramu. Spodziewam się jego dostania, a tu co? Jestem proszony o dokumenty. „Nie mam” – odpowiada mój bohater, a jego rozmówca na to, że mogę wrócić później. Dlaczego gra wcześniej nie podpowiedziała, że muszę mieć dokumenty? Trudno, wychodzę z poczty, wsiadam do samochodu (cały czas na mnie czekał) i tym razem zamierzam pojechać do Pana Mullera, lecz:

A Stroke Of Fate - Operacja Walkiria - poczta

What? Czy ten kierowca właśnie mnie upomniał, abym się ogolił? Spodziewałem się jakiejś ostrej reakcji mojego bohatera (no bo jak byście zareagowali, gdyby jakiś obcy człowiek zwrócił Wam taką uwagę?), jednak ten spokojnie się z nim zgodził. Więc nie załatwiłem nic i muszę znów jechać do domu…
Wchodzę do łazienki i szukam rzeczy do golenia (są tak małe, że z trudem trafiam w nie myszką). Przy okazji znajduję krem przeciwgrzybiczny i strzykawkę, które zabieram ze sobą. Następnie „przelatuję” myszką wszystkie lokacje, lecz dokumentów nie znajduję. Trudno, wychodzę z domu bez nich i ogolony jadę do Mullera. Już sobie myślę, że wreszcie uda mi się ruszyć akcję do przodu, lecz mogę tylko o tym pomarzyć. Jeden z strażników żąda ode mnie dowodu tożsamości, a dodatkowo osoba siedząca za biurkiem upomina mnie, bym się przebrał. Czyli mam znów jechać do domu?!

O nie! W tym momencie moja cierpliwość się skończyła. Wyłączam grę i zapewne już nigdy do niej nie wrócę.

A Stroke Of Fate - Operacja Walkiria - gazeta

PODSUMOWANIE

Gdy zobaczyłem e-maila informującego o moim zwycięstwie, ucieszyłem się. Według opisu jest to detektywistyczna gra przygodowa, a ja lubię wszystko, co związane z zagadkami. Niestety po zagraniu radość znikła.
Gra może się pochwalić ładną grafiką i animacjami. Widać w nich dużą dbałość o szczegóły. Udźwiękowienie jest wręcz doskonałe. Każda postać ma swój unikalny głos, a odgłosy np. warczącego samochodu, kroków czy skrzypiących drzwi brzmią bardzo realistycznie. Twórcy pomyśleli nawet o tykającym zegarze! Można się przyczepić do dubbingu, bo śmiesznie brzmi przywitanie „Heil Hitler” wypowiedziane piskliwym głosem przez strażnika 🙂 Długie i czasami bezsensowne dialogi też dodają realizmu – przecież w prawdziwym życiu rozmawiamy nie tylko o ważnych, ale również o mało interesujących rzeczach.

Rzeczą, która zniechęciła mnie do dalszej gry, był jej mechanizm rozgrywki. Byłem zmuszony do parokrotnego wracania do tej samej lokacji, a przecież wystarczyło podpowiedzieć, co mam zrobić, aby tego uniknąć. W ten sposób gra staje się dłuższa i trudniejsza. Możliwe, że o to właśnie chodziło twórcom, lecz niestety mi to nie odpowiada.

Jeśli jesteś fanem takich gier to ta zapewne Ci się spodoba. Jednak dla innych może być po prostu za trudna, za nudna lub jedno i drugie jednocześnie 🙂

 

Pełną wersję gry po angielsku możecie kupić za 9,99€ na Steamie, a w polskiej wersji za 19,90zł na Afan.pl

Share on FacebookTweet about this on TwitterGoogle+
  • AndrzejZet

    Dobra recenzja, do tego w odniesieniu do polskiej wersji językowej to polski wydawca gry na stronie afan.pl ogłosił konkurs, gdzie do wygrania są elektroniczne wersje tej gry. Jeżeli ktoś jeszcze nie miał przyjemności lub waha się czy wydać swoje pieniądze, to może warto wziąć udział w konkursie.